Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Grecja nr4 Zakhynthos

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 20:48
Tym razem pisze z greckiej wyspy. Niestety internet kosztuje majatek. Wiec znowu opisy z detalami po powrocie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Indonezja. Tydzień drugi- Bintang Sedang

niedziela, 23 sierpnia 2009 11:04
"Bintang" jak się szybko okazało, to nie tylko nazwa lokalnego piwa (zresztą produkowanego przez Pisnera), ale także imię jednostki badawczej, na której spędziłam tydzień drugi mojego wolontariatu. Na wszelki wypadek wyjaśniono nam, że Bintang oznacza w wolnym tłumaczeniu "gwiazda morza", więc wbrew pozorom statek nie zostal nazwany na czesc ulubionego piwa i co więcej, piwo nie jest tam mile widziane:(

Na szczęście i nieszczęście, opiekę nad jedenastką wolontariuszy na Bintangu OpWall powierzył mówiącemu po angielsku lokalnemu instruktorowi Iminowi. Szybko okazało się, że zamiast w zachodnim czasie, będziemy operować według terminarza indonezyjskiego: zaczniemy jak się zbierzecie/kapitam wróci z miasta i wytrzeżwieje/skończę kawę itp. Pełen luz. No powiedzmy poza krótkimi momentami poświęconymi pracy naukowej. Plan polegal na oplynięciu wyspy Wao Wao i zbadaniu raf (tzw reef check) w kilku punktach wokół niej. Reef check jest jedną z najprostszych metod, żeby to osiągnąć. Bez wchodzenia w nadmierne detale: między 9 a 10 rano nurkuje się na głębokość 10 m i rozpina 100m taśmy co daje 4 odcinki po 20m i 5 m pomiędzy nimi. Na tych odcinkach i w okoł nich liczy się ryby i bezkręgowce (z kilku najbardziej charakterystycznych gatunków oczywiście) i bada podloże. Metoda może mało dokladna i powtarzalna z naukowego punktu widzenia, ale dzięki swojej prostocie nadaje się dla amatorów. Dane wprowadza się do internetowej bazy, i w ten sposob mozolnie powstaje mapa stanu raf na całym świecie.

Poniewaz reef check był zajęciem porannym, popołudnia mięliśmy praktycznie wolne na nurkowania dla przyjemności na bezdyskusyjnie najpiękniejszych rafach świata. Przez tydzień zobaczyliśmy stada ciekawskich barakud, tuńczyków i makreli, żółwie wodne, mieniące się kolorami płaszczki, ogromne manty i maleńkie koniki morskie, mureny, rekiny, ośmiornice, kraby i wszystko inne o czym marzą nurkowie. Nie wspominając  o plywaniu z rurką i maską wśród dzikich delfinów i malych wielorybów, które codziennie okrążały nasz statek.





komentarze (0) | dodaj komentarz

Tydzien pierwszy- Coral Reef Ecology i Hoga Toga party

piątek, 07 sierpnia 2009 8:02
Moj pierwszy tydzien na Hodze uplynal pod znakiem intensywnej nauki lacinskich nazw wszystkich rodzin i rodzajow ryb i koralowcow. Oczywiscie bardzo fascynujace i niestety zakonczone egzaminami, ktore udalo mi sie zdac bez poprawek. Plan dnia obejmowal dwa wyklady jedno nurkowanie i jeden snorkel. Rafy byly dokladnie tak wspaniale i roznorodne jak sie spodziewalismy, w koncu z 850 gatunkow koralowcow, ponad 700 wystepuja a Wakatobi.

Sama wyspa wyglada bardzo cywilizowanie. Glowny lodge, sala wykladowa, przechowalnia sprzetu nurkowego no i chatki. Niestety, po obu stronach plazy rozciagaja sie lasy namorzynowe, a za chatkami absolutnie nieprzekraczalna dzungla, usiana dolami koralowymi, czyli glebokimi dolami do polowy wypelnionymi woda i o bardzo ostrych krawedziach, do tego latwo sie zapadajacych.Innymi slowy, kiepska perspektywa. Oczywiscie na wyspie obawiazuje dosc ostry dress code,zadnego odkrytego brzucha czy spacerowanie w bikini, a w czasie wizyt ludzi z zewnatrz zakryte kolana i ramiona. Czyli zero opalania. Podobnie zasady byly dosc ostre w sprawach alkoholu. Naksymalnie jedno, dwa piwa wieczorem i absolutny zakaz upijania sie.

Moja chatke dzielilam z Mika, pol-hiszpanka pol-filipinka mieszkajaca w Stanach. Oprocz tego mieszkal tam Gorge, gekon, kilka szczurow, moskity i stado mrowek.  Chatka stala na palach i skladala sie z malej sypialni, z toaletka i lozkami pokrytymi baldachimem z firanki jako moskitiera i dachem z lisci palmowych. Mandi, czyli "lazienka" byla zaraz za sypialnia i w sumie skladala sie wylacznie z wiadra z woda i miska do polewania i kucana toaleta. Woda do mycia pochodzila z dziur koralowych, wiec byla metna smierdzaca mieszanka slone i slodkiej wody.  Zadziwiajace, do czego czlowiek moze sie z czasem przyzwyczaic.

Tydzien zakonczyla Hoga Toga party w srodowy wieczor, jedyny wieczor, kiedy wolno nam bylo posiedziec dluzej i wypic wiecej, poniewaz czwartek byl oficjalnym dniem bez nurkowania. Ngrode za najlepsze przebranie wszyscy potraktowali bardzo powaznie i o 8 na placu przed glownym logem pojawilasie spora grupa pozawijanych w sarongi i przystrojonymch w palmowe liscie wolontariuszy. Szybko tez okazalo sie, ze miejscowi maja wlasne zdanie na temat muzulmanskich zakazow picia i ochoczo czestowali nas lokalnymi specjalami w stylu araku. I tak tanczac, pijac i jedzac dotarlimy na plaze aby przy ognisku doczekac do rana i przywitac leniwy degas day.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Znowu na Sulawesi

piątek, 07 sierpnia 2009 7:59
Po miesiacu spedzonym na rajskiej wysepce wrocilan do cywilizacji, chociaz trudno w sumie Kendarii nazwac jakas specjalna cywilizacja.Poniewaz w zeszlym roku nie dalam rady opisac wszystkiego co sie dzialo w Hondurasie, bo za bardzo sie rozpisalam tym razm sprobuje zapisac wszystko w kilku krotkich notkach.

DROGA NA HOGE
Po spedzeniu kilku kilkunastu godzin w samolotach roznego typu, zeby dotrzec do poludniowo-wschodniego Sulawesi, okazalo sie, ze to dopiero polowa drogi. Z Kendarii plynelismy na wyspe Buton do miasteczka Bau Bau. Podroz trwala 5 godzin ma pogladzie szybkiej (przynajmmiej jak na lokalne standardy) lodzi o wdziecznej nazwie Sagorii Express. Jak w kazdym lokalnym srodeku transportu w Indonezji bylo tam tloczno, goraco, duszno, bardzo brudno i bardzo smierdzaco. Glownie dlatego spedzilismy cala podroz na zewnatrz na dziobie..  To jednak nic w porownaniu z calonocnym promem do Wanci, tzw statku niewolniczym. Kabina skladala sie z dlugigo podestu na slupkach, takze mozna bylo spac albo nad albo pod dziury do oceanu z tylu lodzi (toaleta) i kupy gratow po bokach lodzi, pod ktorymi lezaluy gdzies ukryte kamizelki ratunkowe. W koncu udalo mi sie jakos wcisnac pomiedzy jednego wolontariusza, Indonezyjka rodzine, kajak i kosz z kurczakiem i zasnac. Obudzilam sie juz w Wamcim a potem po kilku godzinach u wybrzezy Hogi.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 22300

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Ewa(rhiana@wp.pl). Od trzech lat w Cambridge, gdzie studiuje medycyne weterynaryjna. Uwielbiam moje studenckie zycie,pratktyki i naukowe ekspedycje. W wolnych chwilach trenuje(wczesniej wioslarstwo, ostatnio piecioboj nowoczesny)albo zastanawiam sie, gdzie zboczyc nastepnym razem po drodze z Polski do Anglii..

O moim bloogu

Moje przygody ze studiów na legendarnej uczelni w obcym kraju i innych miejsc, ktore odwiedzam po drodze z Angli do Polski. Troche o kulturze, troche o nauce i troche o wszystkim i niczym.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 20.12.2009 12:58:53
  • autor: gajdaadrian
  • treść: świetny blog! zapras...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: