Miesiąc nie pisałam, ale był to bardzo pracowity miesiąc. Kiedy wreszcie mam czs napisać, będzie to niestety smutna notka.
Wczoraj zamarła moja nauczycielka chemii z liceum, Prof Hejwowska. Pani profesor była niezwykłym człowiekiem, nauczycielem o wybitnych osiągnięciach i niewiarygodnym poświęceniu. Pokolenia absolwentów zapamiętają ją jako osobę wymagającąj, godną zaufania i szcunku. Przygotowała wielu olimpijczyków, w tym uczestników międzynarodowych konkursów, wychowała wielu wspaniałych lekarzy, naukowców i po prostu dobrych ludzi. Dla mnie osoba szczególnie bliska, ponieważ to jej zawdzięczam swoje osiągnięcia w chemii, które w rezultacie dopowadziły mnie tu, gdzie jestem.
Pani profesor była nauczycielem starej daty, oddanym uczniom absolutnie. Oczekiwała perfekcyjnego przygotowania i ciężkiej pracy ale sama pracowała o wiele ciężej od każdego z nas. Zamiast porzucić pracę w szkole na rzecz dobrze płatnych korepetycji, zostawała kilka godzin po lekcjach pracując z kołem chemicznym. Zbyt chora, że by przyjść do szkoły prowadziła kółko olimpijskie w domu.Szanowaliśmy ją, bo zasługiwała na szacunek. Zawsze przygotowana, każdego traktowała poważnie i uczyła zarówno przyszłych laureatów, jak i przeciętnych uczniów.
Pani Profesor była nie tylko wspaniałym dydaktykiem, ale też wybitnym pedagogiem. Potrafiła zachęcić do ciężkiej pracy nastolatki, którym głupoty chodziły po głowie regularnie. Z każdego wydobywała to, co najlepsze, a przygotowania do olimpiady i sam finał zamieniła we wspaniałą przygodę. Nauczyła nas wzajemnej pomocy i zdrowej rywalizacji. Zawsze gotowa wysłuchać najgłupszych zwierzeń.
Dla mnie osoba szczególnie istotna, ponieważ to jej, w dużej mierze, zawdzięczam moje największe życiowe sukcesy. Gdyby nie olimpiada chemiczna, nie byloby mnie w Cambridge to oczywiste. Jednak bardziej chyba liczyły się jej życiowe rady, nie pozwalała nam myśleć pesymistycznie. Zawsze mnie zachęcała i wierzyła, że uda mi się osiągnąć to co chce, kiedy ja nie miałam o tym pojęcia. Tyle razy przychodziłam w czasie studiów ją odwiedzić, poopwiadać co u nmie, opowiedzieć innym rocznikom o życiu w Cambridge. W tym roku we wrześniu nie zdążyłam. Żałuję.
komentarze (0) | dodaj komentarz